Archiwum tagów: wizualizacje

Wyobraź sobie, że…


Lata temu miałem okazję poznać profesora Blecharza, który kiedyś był psychologiem kadry naszych skoczków narciarskich, a teraz jest autorytetem w dziedzinie psychologii sportu.
Został mi w pamięci obraz niezwykle kontaktowej i bezpośredniej osoby oraz historie, którymi się z nami dzielił. Wtedy były dla mnie czystym science fiction. Profesor opowiadał na przykład o znaczeniu wizualizacji w treningu i wpływie takich ćwiczeń na wyniki sportowców. Nie ukrywam, że odczuwałem dysonans.
Taki sympatyczny i wykształcony człowiek … po co zmyśla takie dziwne historie …

Trzeba było kilkanaście lat (także własnych doświadczeń), żeby zrozumieć (i uwierzyć) w to, o czym mówił Profesor. Także po to, żeby pojąć, że nasz mózg daje nam niezwykłe możliwości zwiększania efektywności w każdej dziedzinie naszego życia.

Czemu rzadko korzystamy z takiej szansy? Czasami z braku wiedzy, czasami z przekonania, że nie mamy większego wpływu na to, czym obdarzył nas los.

Ponad 10 lat temu zespół psychologów z uniwersytetu w Bishop -Erin Shackell i Lionel Standing -prowadził badania nad efektywnością treningu mentalnego w sporcie.
Treningu mentalnego, czyli opartego nie o ćwiczenia fizyczne, ale wyobrażanie sobie tych ćwiczeń.
Badana była grupa 30 młodych sportowców. Jedna, 10-osobowa grupa prowadziła standardowy trening-drugą tworzył zespół trenujący mentalnie i wyobrażający sobie dokładnie te same ćwiczenia co grupa pierwsza. Ostatnie 10 osób było w grupie kontrolnej, niećwiczącej w żaden sposób.
Przed badaniami, które miały trwać dwa tygodnie, dokładnie zmierzono parametry i wydolnościowe uczestników badania.
Mierzono m.in. ciśnienia krwi, tętno, siłę mięśni.
Sportowcy trenujący w standardowy sposób poświęcali na treningi 15 minut dziennie, 5 dni w tygodniu przez dwa kolejne tygodnie.
Sportowcy z „grupy mentalnej” poświęcali na trening tyle samo czasu. Z każdym kolejnym dniem wyobrażali sobie ćwiczenia z coraz większym obciążeniem.
Wyniki okazały się zaskakujące. Obydwie grupy polepszyły znacząco swoje wyniki.
Sportowcy trenujący w standardowy sposób zwiększyli siłę ćwiczonych mięśni o 28%. Wyniki sportowców z grupy mentalnej polepszyły się o 24%! Samo myślenie o ćwiczeniach dało wynik zbliżony do pracy na siłowni…

Jak to w ogóle jest możliwe?
Czy możemy  zrezygnować z siłowni i rozwijać swoją tężyznę fizyczną tylko o niej myśląc?

Tak łatwo niestety nie jest.
Nasze mięśnie składają się z włókien mięśniowych. Na siłę mięśnia wpływa grubość tych włókien oraz liczba włókien zaangażowanych w ruch. Trening na siłowni czyni włókna mocniejszymi. Mentalny trening zwiększa natomiast sygnał wysyłany do mięśni. Wtedy większa liczba włókien mięśniowych jest aktywowana i stąd przyrost siły stwierdzonych w badaniach.

Skoro jednak mentalna strona naszej natury, ma tak wyraźny wpływ na naszą kondycję fizyczną, może dotyczy to także innych obszarów naszego życia.
Być może wizualizacje mogą być przydatne w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami społecznymi (np. prezentacja przed dużą grupą), własnymi emocjami, komunikacją z trudnymi rozmówcami?
Kiedy usiądziesz w ciemnym pokoju i będziesz wyobrażał sobie, że widzisz promień światła, w twoim mózgu uaktywni się obszar odpowiedzialny za widzenie. Analogicznie można pobudzać mózg, wyobrażając sobie dźwięk czy zapach. Połączenia neuronowe będą się tworzyć tak jak przy słuchaniu, czy wąchaniu w realnym świecie.
W tym sensie mózg odbiera wyobrażenia jako coś zupełnie realnego.

Jeżeli jesteś fanem sportu, być może zwróciłeś uwagę, jak skoczkowie wzwyż czy w dal przed skokiem poruszają się w sposób jakby „odgrywali” skok, który zaraz wykonają.
To ćwiczenie, wspierane mentalnym wyobrażeniem skoku, wpływa na osiągany wynik.
Analogicznie, jeżeli wyobrażamy sobie sytuację, którą uważamy za trudną, przygotowujemy niejako grunt do poradzenia sobie z nią w realnym świecie.
Jeżeli masz przeprowadzić prezentację przed dużą grupą ludzi i ta sytuacja wywołuje u ciebie nerwowe drżenie, możesz przygotować się „w głowie” wcześniej i uzyskać efekt, który pewnie cię zaskoczy.
Możesz wyobrazić sobie, jak wchodzisz na salę, usłyszeć w wyobraźni szum głosów uczestników, poczuć atmosferę tego miejsca.

Ważne dla sukcesu takiego treningu jest kilka czynników.
Po pierwsze- musisz wyobrażać sobie to zdarzenia w pierwszej osobie, tak jak byś w tym miejscu był. Ważne jest zaangażowanie tak wielu zmysłów, jak to możliwe- możesz słyszeć, czuć, widzieć to, co się dzieje na sali.
Ważne jest także szczegółowość i precyzja tej wizualizacji. Im więcej szczegółów wyobrażasz sobie- tym bardziej angażujesz swój mózg w tworzenie nowych połączeń neuronowych.
Tym samym przygotowujesz scenariusz udanej w przyszłości prezentacji.
Istotne jest, żebyś wizualizował sobie sukces tego wydarzenia. Oklaski zadowolonej publiczności, twarze zaskoczonych słuchaczy, gratulacje, jakie otrzymasz po swoim występie.
To jak ćwiczenie mięśni w badaniach na uniwersytecie w Bishop- nie spodziewaj się sukcesu po jednej sesji. Kiedy jednak zaplanujesz to ćwiczenie jako powtarzalne i jak najbardziej realne, szansa na sukces wzrośnie wielokrotnie.
Być może opisana procedura wydaje ci się dziwaczna i bardziej kojarząca się z ezoteryką niż z poważnymi badaniami naukowymi.

Zostały mi w pamięci słowa profesora Blecharza, że gdyby Małysz chciał trenować tylko fizycznie, jego mięśnie i stawy nie wytrzymałyby obciążeń treningowych, potrzebnych do uzyskania i utrzymania mistrzowskiego poziomu.
Stąd ćwiczenia mentalne, przygotowywanie i odgrywanie w głowie scenariuszy udanych skoków.
I- poza talentem Adama Małysza, to pewne istotny przyczynek do jego sukcesów.

Każdy z nas boryka się na co dzień z wyzwaniami, którym trudno sprostać. Nie jesteśmy w stanie uniknąć wszystkich frustracji i emocji wynikających z codzienności.
Jesteśmy natomiast w stanie lepiej przygotować się na to, co dla nas naprawdę trudne, budując scenariusze w naszej głowie i wyobrażając sobie to, co musimy zrobić i robimy z sukcesem.
Dla niektórych będzie to zwiększenie siły mięśni, dla innych prezentacja przed dużym audytorium czy naprawdę trudne rozmowy odkładane czasami przez lata.

To wcale nie czary-mary. To po prostu neurologia.